cytaty - co mam robic?;(( jestem zdololwany i potrzebuje pomocy....
Polecane pytania
Zadaj własne pytanie
siemka.moja historia jest długa...sam nie wiem od czego zaczać...moja "byla:((" dziewczyne poznalem w 2005r w grudniu...byl to moj pierwszy powazny zwiazek a jej drugi ((w tym pierwszym zwiazku byla 8 miesiecy i koles ja zdradzil,jak o tym rozmawialismy czy nadal cos do niego czuje to mowila ze tak ale troszeczke,ale jej przechodzi bo jest ze mna---mniejsza z tym))...bylismy ze soba rok i bylo wspaniale...od poczatku sie dogadywalismy...do czasu...przez pierwsze 3 miesiace bylo idealnie,ciagle sie z nia widywalem,myslalem o niej co chwile i mi sie to podobalo,z jej strony bylo podobnie nawet bardziej...po 3 miesiacach zaczelo sie troszke pogarszac (pare klotni i to wszystko)ale poradzilismy sobie z tym i znow sie zaczelo "wspaniale zycie z nia". Po 4 miesiacach powiedaialem jej ze ja kocham i ze bardzo duzo do niej czuje i ze mam nadzieje ze ona rowniez angarzuje sie w nasz zwiazek...to samo uslyszalem od niej...od tamtego czasu zaczelo sie ukladac jeszcze lepiej:))ufalismy sobie,spedzalismy ze soba coraz wiecej czasu,ciagle rozmawialismy itd...po pol roku chodzenia zrobilismy to...byl to "pierwszy raz" dla nas obojga...obydwoje tego chcielismy...bylo jak z bajki, kochalismy sie bardzo mocno,ona mi mowila ze jestem jedynym chlopakiem z ktorym jest tak szczesliwa...i to byla prawda...nigdy mnie nieoklamywala(moze od czasu do czasu ale to drobnostka np:jak chciala sie podroczyc:p ) patrzyla na mnie jak w obrazek,wycalowywala mnie ciagle,dbala o mnie i bylo jeszcze bardzo wiele rzeczy (sytuacji,zachowań) po ktorych wiedzialem ze ona mnie bardzo kocha i wskoczyla by za mna w ogien...lecz gdy (dokladnie niepamietam) lecial 6-7 miesiac naszego chodzienia niewiem czemu,ale zaczeli na mnie wplywac moi koledzy...zaczelem ja oklamywac,robilem afery o wszystko,zabranialem jej wszystkiego,bylem przesadnie zazdrosny...(np:obiecywalem jej ze bedziemy caly dzien razem,to w polowie dnia wychodzilem do kumpla i szedlem na miasto,a ona czekala na mnie w domu bo powiedzialem jej ze wracam za 30min :/ lub gdy byla chora i miala 39c goraczki ani razu sie u niej niepojawilem,dopiero jak wyzdrowiala to wparowalem do jej domu i zrobilem jej afere ze odwiedzali ja koledzy:/ ona tez sie wkurzyla na mnie i zaczela sie klutnia,ale sie pogodzilismy i ona mi wybaczyla,albo jak kiedys jezdzila na imprezy to przez ten rok co bylismy ze soba ani razu niepojechala i nawet jak prosila mnie zybysmy razem pojechali nieszanowalem jej zdania i stawialem na swoim.... bylo jeszcze wiele gorszych kłamstw o ktorych ona wiedziala ale mi wybaczala....) pislala mi listy,mowila ze jest miedzy nami gorzej i prosila mnie zebym jej nieoklamywal tylko mowil prawde,ale ja sobie z tego nic nierobilem bo bylem za pewien:/ i tak przez 5 miesiecy...same klamstwa z mojej strony,ciagle klotnie,ostrzezenia z jej strony ale ja i tak "mialem to gdzies" kochalem ja bardzo ale niezdawalem sobie sprawy ze moge ja stracic...i w koncu po 2006 roku zerwala ze mna:(( wtedy bylismy ze soba rok i kilka dni,ale niestety skaczylo sie,ale....gdy ze mna zerwala(bylo to u niej w domu) rozplakalem sie jak dziecko(ona tez),prosilem ja zeby tego nierobila,ale byla nieustepliwa...wzialem sie w garsc...wyszedlem...po kilku minutach jak wyszedlem z jej klatki dostalem od niej esemesa,ze niemoze bezemnie zyc i ze to co zrobila bylo bledem....gdy sie obrocielm w strone jej klatki zobaczylem ja biegnaca w moim kierunku...wrocilismy do siebie:)...i byslismy ze soba miesiac bo oczywiscie ja glupi,tepy itd zaczelem ja znowu oklamywac:/ chodzilsmy razem do klasy(poznalem ja w 3gim i poszlismy razem do jednego liceum)cieszylem sie ze ja codziennie widuje ale co z tego...niemoglem jej przytulic i nic zrobic...w sercu czulem bol...niemoglem wytrzymac...zaprosilem ja do mnie...przyszla...obydwoje niemoglismy sie powstrzyamc i zaczlismy uprawiac sex...potym znowu wrocilismy do siebie ale ona ze mna zerwala bo powiedziala ze boi mi sie zaufac bo ja strasznie zranilem...po tym zerwaniu,gadalismy ze soba ale jak kolega z kolezanka,zdazylo sie pare razy ze gdy bylismy sami to albo sie calowalismy albo robilsimy to...ale potym zachowalismy sie jak gdyby nigdy nic chociaz obydwoje cierpielismy z powodu rozlaki...gdy prosilem ja zeby wrocila do mnie ona dawala mi kosza:((( i tak przez 3 miesiace, moje ciagle prosby o powrot byly na nic...dalem sobie spokoj...przez ten czas gdy niebylsimy ze soba ona miala chlopka,byla z nim 3 tygodnie ale zerwala z nim bo niumiala byc z nikim oprocz mnie...po 6 miesiacach naszego niebycia razem odezwala sie do mnie...spotkalismy sie i powiedziala mi ze nadal mnie kocha i ze chciala by wrocic...lecz ja...niewiem czemu powiedzialem ze niechce...znowu poczulem sie za pewnie...powiedzialem jej ze zadzwonie do niej i jej dam odpowiedz,ale niestety niezadzwonilem:(((...i teraz tego zaluje bo ona ma chlopaka z ktorym jest 3 miesiace,ale gdy byla u mnie wczoraj znowu to zrobilismy i to ona zaczela,nawet niewiedzialem ze ma chlopaka....gdy skaczylismy powiedziala mi ze wlasnie zdradzila chlopaka....ale nawet sie tym nieprzejela...widzialem ze jest jakas inna...oschla,bez uczuc...wiem tylko ze przez ten rok ktory ze soba niebylsimy miala 3 kolesi---- z pierwszym byla 3 tygodnie i z nim zerwala,z drugim byla pol roku ale on ja zdradzil i z nia zerwal,i teraz jest z tym trzecim 3 miesiace ale ona go zdradzila ze mna...troche pomieszana ta historia,ale chcialbym ja bardzo odzyskac...ona mi napisala kilka esmesow ze tak naprawde jej serce bedzie nalezalo tylko do mnie i nawet jak pokocha kogos innego to i tak mnie bedzie najbardziej kochac i to sie nigdy niezmieni...teraz ona troche zaczela wciagac bialego i jestem pewien ze przez towarzystwo w jakim przebywa bo ona nigdy taka niebyla,olala swoja kuzynke gdzie kiedys byly mega nierozlacznymi przyjaciolkami,w ogole wylala sie na wszystko...byc moze przez to ze gdy ona sie starala,okazywala milosc to 3 chlopakow ja zranilo lacznie ze mna:((( z czego 2 ja zdradzilo,ale nie ja...ja bym tego nigdy niezrobil....blagam napiszcie mi co mam zrobic zeby ja ozdyzskac bo naprawde sie kochalismy i nadal kochamy moze nie tak mocno jak kiedys ale napewno cos do siebie czujemy,nawet zmienilem sie potoby by domnie wrocila....licze na wasza pomoc i prosze niepisac glupich odpowiedzi bo to tylko swiadczy o osobie ktora ja napisze,ze nie potrafi uszanowac czyjegos cierpienia i jest niedojrzala uczuciowo...dzieki...to moje gg jak ktos by chcial dac mi prywatne rady:)) dzieki 7991404
Sprobuj na https://dojrzewamy.pl. Pisza ponad 2000 odpowiedzi dziennie!
2 cytaty ktore przychodza mi na mysl po przeczytaniu tego
"I nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
Czy pierwsza jest ostatnią
Czy ostatnia pierwszą."
"Zapomnij że jesteś gdy mówisz że kochasz"
Twardowski;)
1 mowi ze niewiadomo czy to milosc bo przeciez ja olewales a jak olewales to zauroczenie(bo w milosci nie mysli sie o sobie tylko o kims kogo sie kocha) ale kto wie jesli sie zmienisz to moze to jest to ;)
2 to odpowiedz jak ja zdobyc poprostu musisz sie zmienic i jej nie olewac masz wybor piwko i koledzy albo ona(i tak byla wyrozumiala)a gdy sie zmienisz to ja odzyskasz bo dojrzejesz do tego uczucia(a jesli cie kocha tak jak mowisz to wszystko wybaczy tylko z tego co zauwazylem to ona traci wiare ze istnieje jakas milosc i zaczyna sie bawic tym uczuciem ale to moje subiektywne zdanie )
"I nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
Czy pierwsza jest ostatnią
Czy ostatnia pierwszą."
"Zapomnij że jesteś gdy mówisz że kochasz"
Twardowski;)
1 mowi ze niewiadomo czy to milosc bo przeciez ja olewales a jak olewales to zauroczenie(bo w milosci nie mysli sie o sobie tylko o kims kogo sie kocha) ale kto wie jesli sie zmienisz to moze to jest to ;)
2 to odpowiedz jak ja zdobyc poprostu musisz sie zmienic i jej nie olewac masz wybor piwko i koledzy albo ona(i tak byla wyrozumiala)a gdy sie zmienisz to ja odzyskasz bo dojrzejesz do tego uczucia(a jesli cie kocha tak jak mowisz to wszystko wybaczy tylko z tego co zauwazylem to ona traci wiare ze istnieje jakas milosc i zaczyna sie bawic tym uczuciem ale to moje subiektywne zdanie )
trafiles w 10 serafinnn,mi tez sie wydaje ze ona poprostu zaczyna sie bawic tym uczuciem...przejechala sie na paru kolesiach i teraz sie msci...mowilem jej ze sie zmienilem ale ona mi powiedziala ze jestem niewiarygodny bo zna mnie takiekiego jakim bylem poprzednio:(( gdy jej powiedzialem ze wydaje mi sie ze tak naprawde jest ta sama dziewczyna z uczuciami,a z zewnatrz pokazuje ze jest odporna na bol...odpowiedziala mi ze moze tak moze nie...niewiem czy chce to ukryc czy poprostu jest taka,ale znam ja na tyle i wiem ze nigdy taka niebyla...byc moze jak juz wspominalem to kwestia otoczenia bo odkad zaczela bujac ze swoja koleznaka(ktorej nigdy nielubialem,bo zawsze moja byla wpadala z nia w jakis klopoty)i jej otoczeniem zaczela wciagac ,gdzie zawsze zarzekala sie ze niegdy niebedzie wciagac i byc obojetna na wszystko...ja tez mialem taki okres za soba,ze palilem bake(czyt:marichuane) moze to nie to samo ale wiem ze niepotrafilem sie zachamowac i tak jak ona tez mnie nic nieobchodzilo...kocham ja i zalezy mi na niej i boli mnie to jak widze co sie z nia dzieje...ile ja bym dal zeby do mnie wrocila:((( i co ja moge zrobic?:( chyba pozostaje mi tylko czekac...:(((
tylko boje sie ze jak bede tak czekal to moge czekac w nieskaczonosc... :cry:


